Proces karny jako dolegliwość

Michał Badowski29 maja 20173 komentarze

O znaczeniu czasu w rozpoznawaniu chorób i leczeniu ich nie muszę nikogo przekonywać. Od momentu wystąpienia pierwszych objawów rozstroju zdrowia do zwrócenia się o pomoc do specjalisty z reguły mija pewien czas. Następnie upływa kolejny okres potrzebny na ustalenie rozpoznania. Dopiero w dalszej kolejności wprowadza się leczenie. Wszystkie te opóźnienia mają o tyle istotne znaczenie, że jednostka chorobowa jest cały czas aktywna, wywołując ujemne skutki, które nie zawsze dają się odwrócić. Analogia opisanego wyżej zjawiska do postępowania karnego nie wydaje się przesadzona z następujących względów.

W swojej praktyce zawodowej  wielokrotnie spotykałem się z sytuacją, w której lekarze zwlekali ze skorzystaniem z profesjonalnej pomocy prawnej na etapie postępowania przygotowawczego. Licząc najwyraźniej na pomyślnie dla nich ustalenia śledztwa, traktowali uprawnienie do ustanowienia obrońcy w kategoriach ultima ratio, pozostawiając sobie taką możliwość na wypadek ewentualnego postępowania przed sądem. Obserwując jednak aktualne tendencje w prokuraturze, w tym m.in. powołanie wyspecjalizowanych działów do spraw błędów medycznych, nie pomijając przy tym osobistych zapatrywań Prokuratora Generalnego, śmiem twierdzić, że w praktyce to sala sądowa stanowić będzie główne (jeśli nie jedyne) forum, na którym oceniana będzie kompletność i przekonywalność materiału dowodowego w tego rodzaju sprawach.

Dlaczego zatem warto zabezpieczyć własny interes procesowy już na wczesnym etapie i podjąć aktywną obronę przy zaangażowaniu profesjonalisty? Przede wszystkim należy pamiętać o czynnościach niepowtarzalnych. Przykładem niech będzie przesłuchanie świadka, od którego nie będzie można ponownie odebrać zeznań w dalszym proces, chociażby z uwagi na stan zdrowia tej osoby.

W następstwie wykorzystania inicjatywy dowodowej, w tym formułowania pytań do biegłych i świadków, istnieje możliwość zmiany układu dowodowego sprawy już we wczesnym stadium postępowania przygotowawczego.

Wreszcie udział obrońcy już w początkowej fazie postępowania pozwala na przyjęcie spójnej i konsekwentnej taktyki odpierania zarzutów, co będzie miało niebagatelne znaczenie przy ocenie wyjaśnień oskarżonego przez sąd. Dość powiedzieć, że zmienność przedstawianych wersji nie świadczy dobrze o osobowym źródle dowodowym w kontekście jego wiarygodności. Wielu podejrzanych (oskarżonych) zapomina o tym, że w procesie karnym nie występuje zjawisko odwoływalności wyjaśnień. Warto w tym miejscu przytoczyć wciąż aktualną tezę wyroku Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 28 lutego 1991 roku II AKr 12/91, w którym podkreślono, że „przepisy kodeksu postępowania karnego nie pozbawiają mocy dowodowej wyjaśnień oskarżonego z chwilą ich odwołania lub zmiany, jak również nie dają pierwszeństwa wyjaśnieniom z rozprawy przed tymi, które złożone zostały w postępowaniu przygotowawczym”.

Jeśli rekomendujesz swoim pacjentom niezwłoczne, metodyczne działanie wsparte doświadczeniem fachowców w danej dziedzinie zamiast oczekiwania na nieprzewidywalny, niekontrolowany rozwój choroby, to pewnie wiesz już, co należy czynić od samego początku postępowania karnego.

{ 3 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Jolanta Maj 29, 2017 o 10:29

Zgadzam się w 100 proc. z Panem Mecenasem, a zalecenie korzystania z usług pełnomocnika działa „w obie strony” – pokrzywdzony też może sobie sam nie radzić przy czynnościach niepowtarzalnych. Tyle, że pokrzywdzony może mieć pełnomocnika od samego początku postępowania, a lekarz przez długi czas ma status świadka.

Odpowiedz

Michał Badowski Maj 30, 2017 o 16:11

trafne spostrzeżenie Pani Mecenas. Przedstawiciele doktryny od lat postulują zmiany w zakresie uprawnień osoby podejrzanej, nie będącej stroną postępowania. W końcu zgodnie z orzecznictwem TK prawo do obrony nie jest uwarunkowane formalnym uzyskaniem statusu podejrzanego.

Odpowiedz

Joanna Lazer Czerwiec 17, 2017 o 02:48

Lekarz-świadek może iść na przesłuchanie z adwokatem. Pogłądy są różne, ale jeszcze nigdy prokurator ani policjant mnie nie wygonił ;-).

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: