Nieuzasadnione zawiadomienie o przemocy wobec pacjenta

Michał Badowski10 czerwca 2018Komentarze (1)

  Podczas wykonywania swoich obowiązków zawodowych lekarza stykają się z uzasadnionymi przypadkami podejrzenia stosowania przemocy wobec pacjentów. Codziennie do szpitali, przychodni, gabinetów lekarskich i stomatologicznych trafiają pacjenci, w stosunku do których mogła być stosowana przemoc. Niejednokrotnie  opisywane zdarzenia dotyczą małoletnich. Mimo to, jak podkreśla się w piśmiennictwie, w Polsce przypadki stosowania przemocy wobec dzieci są nieczęsto rozpoznawane przez lekarzy, a w diagnozowaniu niektórych dolegliwości somatycznych dziecka lekarze zwykle nie biorą pod uwagę, że wiele objawów może być następstwem stosowania wobec dziecka przemocy. Analizy dowodzą także, że lekarze zbyt rzadko stosują procedurę „Niebieskie karty”, a wielu z nich wskazuje na trudności w połączeniu codziennej pracy zawodowej z nakładanymi na nich dodatkowymi obowiązkami. Trudności może sprawiać również samo rozpoznanie przemocy oraz brak znajomości procedur.

  Tymczasem zgodnie z art. 304  § 1 Kodeksu postępowania karnego  każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub policję. W dalszej kolejności instytucje państwowe i samorządowe, które w związku ze swoją działalnością dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, są obowiązane niezwłocznie zawiadomić o tym prokuratora lub policję oraz przedsięwziąć niezbędne czynności do czasu przybycia organu powołanego do ścigania przestępstw lub do czasu wydania przez ten organ stosownego zarządzenia, aby nie dopuścić do zatarcia śladów i dowodów przestępstwa. Powyższe oznacza, że lekarze udzielający świadczeń w publicznych placówkach służby zdrowia mają nie tylko społeczny, ale i prawny obowiązek denuncjacji stosowania przemocy wobec pacjentów pod rygorem odpowiedzialności karnej za zaniechanie zawiadomienia. Zasadniczo zatem samo zawiadomienie o przestępstwie, jak i wskazanie osoby podejrzanej mieszczą się w granicach prawa. Mogłyby one zostać przekroczone wyłącznie wówczas, gdyby takie zawiadomienie i wskazanie konkretnej osoby podejrzanej dokonywane było ze złym zamiarem i pełną świadomością nieprawdy takiego twierdzenia (wyrok SA w Warszawie, sygn. I ACa 1004/98).

  Lekarz Grzegorz Ś. został obwiniony przed sądem dyscyplinarnym I instancji  o to, że po udzieleniu porady lekarskiej poszkodowanej Agnieszce P. w sprawie jej dziecka skierował pismo do dyrektora ośrodka pomocy społecznej z informacją, że pacjentka zaniedbuje swoje obowiązki względem dzieckiem. W piśmie opatrzonym pieczątką lekarską stwierdził, że Agnieszka P jest niewydolna wychowawczo i podał kilka przykładów na te stwierdzenia.

  W związku z zawiadomieniem pracownik opieki społecznej przeprowadził wywiad środowiskowy w miejscu zamieszkania dziecka, który nie potwierdził informacji podanych w zawiadomieniu. Jak dodatkowo ustalono, lekarz Grzegorz Ś. był  szwagrem ojca dziecka pozostającym w głębokim konflikcie z byłą żoną.  O rzekomo złym traktowaniu dziecka lekarz dowiedział się z pośrednich przekazów od ojca małoletniego.

  Sąd lekarski I instancji uznał winę Grzegorza Ś. Jego zachowanie oceniono jako naruszenie zasad etyki zawodowej, niezgodne z art. 1 ust. 3 KEL. Według tego przepisu „naruszeniem godności zawodu jest każde postępowanie lekarza, które podważa zaufanie do zawodu”. Lekarz został ukarany naganą, która następnie została utrzymana przez Naczelny Sąd Lekarski.

  W kasacji do Sądu Najwyższego obrońca obwinionego zwrócił uwagę na ograniczenie prawa do obrony, błędnych ustaleniach faktycznych jakoby nie było przyczyn do kontroli społecznej, a także nietrafną ocenę pisma, które nie było donosem. Powołał się także na konstytucyjne prawo do wolności wypowiedzi.

  Postanowieniem z dnia 29 maja 2018 roku sygn.akt SDI 13/18 Sąd Najwyższy 26 maja br. oddalił kasację jako niezasadną. Zdaniem sądu obwiniony w swoim liście do ośrodka pomocy społecznej świadomie podał informacje godzące w dobre imię matki, sugerujące brak opieki nad dzieckiem. Kontrola wykazała, że ta opieka była dobra. Sąd Najwyższe podkreślił, że powoływanie się na naruszenia konstytucyjnej wolności wypowiedzi jest niesłuszne. W tej sprawie istotne było, że nie zwykły obywatel, lecz lekarz posługujący się pieczątką przekazał błędną informację. A co więcej lekarz spokrewniony z ojcem dziecka, który wiedział o konflikcie między rodzicami.

  W konsekwencji Sąd potwierdził, że lekarz powinien zachowywać w takich sytuacjach szczególną ostrożność, a przed podjęciem decyzji nie można było poprzestać na wysłuchaniu wyjaśnień wyłącznie jednej strony. Lekarz jednak kierował się racjami tylko ojca i w ten sposób podważył zasadę zaufania.

 

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

GK Czerwiec 11, 2018 o 09:42

A w jakich okolicznosciach lekarz musi (wolno mu) zawiadomić MOPR ?

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Kancelaria Radcy Prawnego Leszek Bloch Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Kancelaria Radcy Prawnego Leszek Bloch z siedzibą w Lublinie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem obronalekarzawprocesie@blochkancelaria.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: