Indywidualizacja winy

Michał Badowski13 czerwca 20172 komentarze

Nierzadko zabieg medyczny jest sumą działań podjętych przez kilka osób, podporządkowanych jednemu celowi, jakim jest najczęściej ratowanie życia lub zdrowia ludzkiego. Niepowodzenie zabiegu jako następstwo niestaranności po stronie jednej z tych osób nie powoduje automatycznie odpowiedzialności karnej wszystkich lekarzy zaangażowanych w tę czynność leczniczą, o ile brak było między nimi wyraźnego uzgodnienia co do zachowania nieostrożnego lub naruszającego zasady wiedzy i praktyki medycznej. Powyższą kwestię obrazuje stan faktyczny prawomocnie zakończonej sprawy.

W sierpniu 2007 roku do jednej z warszawskich klinik na zaplanowany zabieg stomatologiczny w znieczuleniu ogólnym zgłosili się rodzice ze swoim niespełna 4-letnim synem. Próby leczenia podejmowane były w kilku gabinetach stomatologicznych, jednak bezskutecznie, wobec braku współpracy dziecka z lekarzem dentystą.

W przeddzień zabiegu przeprowadzono konsultację, a rodzice wyrazili zgodę na zabieg. Wywiad ogólny został zebrany – odpowiednia ankieta dotycząca stanu zdrowia dziecka została wypełniona przez jego matkę. W świetle zgromadzonych danych brak było przeciwwskazań do znieczulenia ogólnego.

Podczas konsultacji stwierdzono obrzęk prawego policzka i zalecono antybiotyk. Następnego dnia małoletniego pacjenta poddano znieczuleniu ogólnemu, ordynując leki anestetyczne, tlen, podtlenek azotu, środek przeciwbólowy, jak również kroplówkę z glukozą.

Przeprowadzono leczenie zachowawcze zębów 61, 63, 64, 65, a nadto wykonano ekstrakcję zębów 53, 52, 51, 62 i 84. Po upływie 45 minut, w trakcie trwania zabiegu stomatologicznego pojawiały się u pacjenta zaburzenia rytmu serca oraz stwierdzono u niego wzrost temperatury do 37,4 stopnia Celsjusza.

Sięgnięto więc po atropinę, jednak jej efekt terapeutyczny okazał się krótkotrwały. Saturacja krwi zaczęła maleć, lekarz anestezjolog zauważył sztywność mięśni kończyn dolnych i nieanatomiczne ułożenie stóp pacjenta. W tym czasie temperatura ciała osiągnęła poziom 40 st. C.

Pomimo stosowania zimnych okładów doszło do zatrzymania akcji serca. Anestezjolog zaczął podejrzewać hipertermię złośliwą, wezwano pogotowie ratunkowe i rozpoczęto czynności resuscytacyjne. Kontynuował je zespół pogotowia ratunkowego, jednakże wobec ich nieskuteczności, stwierdzono zgon dziecka.

Przeprowadzona sądowolekarska sekcja zwłok oraz wyniki badań dodatkowych dały podstawy do ustalenia, że zgon nastąpił w wyniku wstrząsu, do którego doszło najprawdopodobniej na tle hipertermii złośliwej.

Powołani przez prokuraturę biegli ustalili, że niezależnie od zgonu pacjenta, sam zabieg stomatologiczny został przeprowadzony prawidłowo, zgodnie z przyjętymi zasadami. Postępowanie anestezjologiczne w zakresie doboru leków i rodzaju znieczulenia było dopuszczalne dla tego rodzaju zabiegów.

Biegli podkreślili, że przebieg schorzenia u dziecka był bardzo gwałtowny i powikłany szybkim zatrzymaniem serca, co praktycznie uniemożliwiło skuteczne leczenie. Zastrzeżenie biegłych wzbudziło natomiast postępowanie anestezjologa po wystąpieniu powikłań w trakcie znieczulenia. Przyjęto bowiem, że lekarz pomimo podejrzenia po znieczuleniu, że ma do czynienia z hipertermią złośliwą, nie podjął próby zdobycia leku, stosowanego w tego typu przypadków (Dantrolen).

Szanse pacjenta na przeżycie mogły zwiększyć niezwłoczne podjęcie próby uzyskania brakującego leku i wdrożenie terapii i wdrożenie leczenia. Zaniechanie tej próby  naraziło pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przy założeniu, że istniałaby realna możliwość dostarczenia leku przed wystąpieniem nagłego zatrzymania krążenia.  Rzecz w tym, że wspomniany lek nie znajdował się na stanie gabinetu stomatologicznego w chwili zabiegu, zaś zgodnie z opinią krajowego konsultanta anestezjologii, rezerwa tego leku była zabezpieczona na terenie dwóch jednostek Akademii Medycznej, nikt jednak nie skontaktował się z nimi w celu uzyskania medykamentu.  W rezultacie postępowanie karne skoncentrowało się jedynie wokół anestezjologa.

Wyżej opisany przypadek potwierdza zasadę indywidualizacji odpowiedzialności karnej (indywidualizacji winy). Zgodnie bowiem z art. 20 Kodeksu karnego każdy ze współdziałających w popełnieniu czynu zabronionego odpowiada w granicach swojej umyślności lub nieumyślności niezależnie od odpowiedzialności pozostałych osób. Reasumując, brak należytej staranności jednego z kilku lekarzy uczestniczących w zabiegu, nawet w ramach współdziałania, nie może przesądzać o odpowiedzialności karnej pozostałych.

Proces karny jako dolegliwość

Michał Badowski29 maja 20173 komentarze

O znaczeniu czasu w rozpoznawaniu chorób i leczeniu ich nie muszę nikogo przekonywać. Od momentu wystąpienia pierwszych objawów rozstroju zdrowia do zwrócenia się o pomoc do specjalisty z reguły mija pewien czas. Następnie upływa kolejny okres potrzebny na ustalenie rozpoznania. Dopiero w dalszej kolejności wprowadza się leczenie. Wszystkie te opóźnienia mają o tyle istotne znaczenie, że jednostka chorobowa jest cały czas aktywna, wywołując ujemne skutki, które nie zawsze dają się odwrócić. Analogia opisanego wyżej zjawiska do postępowania karnego nie wydaje się przesadzona z następujących względów.

W swojej praktyce zawodowej  wielokrotnie spotykałem się z sytuacją, w której lekarze zwlekali ze skorzystaniem z profesjonalnej pomocy prawnej na etapie postępowania przygotowawczego. Licząc najwyraźniej na pomyślnie dla nich ustalenia śledztwa, traktowali uprawnienie do ustanowienia obrońcy w kategoriach ultima ratio, pozostawiając sobie taką możliwość na wypadek ewentualnego postępowania przed sądem. Obserwując jednak aktualne tendencje w prokuraturze, w tym m.in. powołanie wyspecjalizowanych działów do spraw błędów medycznych, nie pomijając przy tym osobistych zapatrywań Prokuratora Generalnego, śmiem twierdzić, że w praktyce to sala sądowa stanowić będzie główne (jeśli nie jedyne) forum, na którym oceniana będzie kompletność i przekonywalność materiału dowodowego w tego rodzaju sprawach.

Dlaczego zatem warto zabezpieczyć własny interes procesowy już na wczesnym etapie i podjąć aktywną obronę przy zaangażowaniu profesjonalisty? Przede wszystkim należy pamiętać o czynnościach niepowtarzalnych. Przykładem niech będzie przesłuchanie świadka, od którego nie będzie można ponownie odebrać zeznań w dalszym proces, chociażby z uwagi na stan zdrowia tej osoby.

W następstwie wykorzystania inicjatywy dowodowej, w tym formułowania pytań do biegłych i świadków, istnieje możliwość zmiany układu dowodowego sprawy już we wczesnym stadium postępowania przygotowawczego.

Wreszcie udział obrońcy już w początkowej fazie postępowania pozwala na przyjęcie spójnej i konsekwentnej taktyki odpierania zarzutów, co będzie miało niebagatelne znaczenie przy ocenie wyjaśnień oskarżonego przez sąd. Dość powiedzieć, że zmienność przedstawianych wersji nie świadczy dobrze o osobowym źródle dowodowym w kontekście jego wiarygodności. Wielu podejrzanych (oskarżonych) zapomina o tym, że w procesie karnym nie występuje zjawisko odwoływalności wyjaśnień. Warto w tym miejscu przytoczyć wciąż aktualną tezę wyroku Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 28 lutego 1991 roku II AKr 12/91, w którym podkreślono, że „przepisy kodeksu postępowania karnego nie pozbawiają mocy dowodowej wyjaśnień oskarżonego z chwilą ich odwołania lub zmiany, jak również nie dają pierwszeństwa wyjaśnieniom z rozprawy przed tymi, które złożone zostały w postępowaniu przygotowawczym”.

Jeśli rekomendujesz swoim pacjentom niezwłoczne, metodyczne działanie wsparte doświadczeniem fachowców w danej dziedzinie zamiast oczekiwania na nieprzewidywalny, niekontrolowany rozwój choroby, to pewnie wiesz już, co należy czynić od samego początku postępowania karnego.

Wstęp

Michał Badowski18 maja 2017Komentarze (0)

Początkom każdej aktywności w sposób oczywisty towarzyszą pytania o istotę zjawiska, wokół którego koncentruje się dane przedsięwzięcie. Nie może być inaczej w przypadku prowadzenia bloga traktującego o odpowiedzialności karnej i dyscyplinarnej lekarzy, którzy stanowią szczególną grupę zawodową.

Próbując znaleźć wspólny mianownik dla tego rodzaju spraw, wypada zastanowić się, czym tak naprawdę charakteryzuje się odpowiedzialność lekarzy, co odróżnia niebezpieczeństwo narażenia się przedstawicieli tej grupy zawodowej na naruszenie norm prawa karnego przy wykonywaniu pracy w porównaniu do innych profesji?

Przede wszystkim należy zauważyć, że w czasach tak dynamicznego rozwoju nowych technologii coraz szersze jest spektrum interwencji medycznych, znacznie więcej jest też wykonywanych zabiegów. Czynności lecznicze, które niegdyś miały charakter eksperymentalny i obarczone były wysokim ryzykiem niepowodzenia współcześnie wykonywane są na porządku dziennym. Truizmem wydaje się stwierdzenie, że ryzyko jest pewnym nieodłącznym elementem, wpisanym w pracę lekarza.

Jednocześnie reguły postępowania medycznego nie znajdują pełnego oparcia w usystematyzowanym zbiorze norm wyznaczających standardy, lecz wynikają z zasad wiedzy i powszechnie przyjętej praktyki lekarskiej. Ta ostatnia nie ma jednak monolitycznego charakteru, jako że zmienia się ona z upływem czasu i nieustannie wzbudza rozbieżność ocen pomiędzy przedstawicielami różnych kierunków wiedzy medycznej nie tylko co do metod, środków leczniczych, ale i również kardynalnych zasad. Powoduje to dość poważne trudności w czynieniu rozróżnienia, co w jednostkowym przypadku mieści się w obrębie lege artis, a co już nie, zwłaszcza w przypadku nowych metod, które tak bardzo polaryzują opinie środowiska naukowego.

Nie można przy tym pominąć faktu, że lekarze w ramach wykonywania czynności zawodowych mają styczność z najważniejszymi dobrami prawnie chronionymi, a mianowicie z życiem i zdrowiem ludzkim. W pewnych sytuacjach obowiązujące normy prawa nakładają na lekarzy szczególny obowiązek opieki, czyniąc ich wprost gwarantami bezpieczeństwa pacjenta. Za specyficznym charakterem wspomnianych dóbr przemawia to, że zmiany wywołane określonym działaniem lub zaniechaniem lekarzy oraz personelu medycznego, mają nierzadko charakter nieodwracalny i w odróżnieniu od błędów innych grup zawodowych nie mogą być w łatwy sposób skorygowane, jak ma to miejsce w przypadku wytworzenia nowej, wolnej od wad rzeczy, czy wydania prawidłowej decyzji administracyjnej.

Powyższe okoliczności powinny zostać uwzględnione przy całościowej prawnej ocenie zdarzenia, zaś rolą obrońcy jest należyte uwypuklenie specyfiki czynności zawodowych lekarzy.